WSPOMNIENIE

Wiadomość o nagłej i niespodziewanej śmierci księdza prałata Zygmunta Niewadziego zaskoczyła wielu Sandomierzan, którzy Go znali, obcowali z Nim na co dzień, lubili Go i szanowali. Pomimo swoich już 77 lat był człowiekiem aktywnym, choć od maja 2010 roku na emeryturze brał udział w uroczystościach kościelnych, pogrzebach, spacerował, jeździł samochodem, rozmawiał z ludźmi. Ksiądz Zygmunt Niewadzi jako człowiek i jako kapłan kochał ludzi, niezależnie kim byli. Przez 32 lata pobytu w Sandomierzu udowadniał, że apel księdza Jana Twardowskiego Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą jest możliwy do realizacji. Ze świadectwa Jego przyjaciół z lat poprzednich wiemy, że postępował tak przez całe życie.

W numerze 1/2008 „Sandomierzanina” próbowałem przedstawić zasługi ks. prałata Zygmunta Niewadziego dla naszego miasta i społeczności lokalnej przy okazji Jubileuszu 50 lat posługi kapłańskiej, podkreślali je również jego uczeń i przyjaciel Arcybiskup Częstochowski Wacław Depo, Biskup Sandomierski Krzysztof Nitkiewicz, ks. dziekan Krzysztof Rusiecki oraz pani Barbara Palacz podczas mszy pogrzebowej odprawionej w Sandomierzu w dniu 18 maja.

Ksiądz Niewadzi przybył do Sandomierza 20 lipca 1980 roku obejmując funkcję proboszcza Parafii Św. Józefa. Wtedy w Sandomierzu były tylko dwie parafie, drugą była Parafia Św. Pawła. Zarządzanie tak dużym obszarem z dużą ilością wiernych nie było zadaniem prostym, ksiądz proboszcz miał do pomocy w różnych okresach tylko 2 lub 3 wikariuszy. Czasy były trudne (wprowadzono stan wojenny, władze państwowe i samorządowe nie zawsze były przychylne Kościołowi Katolickiemu), ale ksiądz proboszcz dzięki cechom charakteru i zdolnościom organizacyjnym ze wszystkim dawał sobie radę. Miał również pod swoją opieką Szpital Powiatowy (był kapelanem szpitalnym i duszpasterzem służby zdrowia) i Cmentarz Katedralny, którego był administratorem.

Dbał o formację duchową swoich parafian, zwracał szczególną uwagę jako duszpasterz na prowadzenie istniejących i zakładanie nowych wspólnot i grup parafialnych. Jego zasługą było „przygarnięcie” powstałej w Sandomierzu wspólnoty neokatechumenalnej, która działa prężnie do dziś. Rozwijał zarówno istniejące grupy jak i inicjował powstanie nowych (Wspólnota Ojca Pio, Wspólnota Intronizacji Chrystusa Króla, Bractwo Św. Józefa). Nie zaniedbywał także prac inwestycyjnych i remontowych. Odbudował praktycznie od podstaw budynek starej plebani, w którym znalazło się miejsce dla sali pamiątek błogosławionego ks. proboszcza Antoniego Rewery, remontował kościół, dziedziniec, mur kościelny w miarę hojności parafian i darczyńców. Był jednym z inicjatorów budowy pomnika ks. prałata Antoniego Rewery na placu przykościelnym.

Był również patriotą, kochał Ojczyznę i cieszył się z odzyskania niepodległości. Plebania Jego parafii była miejscem spotkań Solidarności, Komitetu Obywatelskiego, Sandomierskiego Porozumienia Prawicy i innych organizacji, którym przyświecało hasło „Bóg Honor Ojczyzna”. Współorganizował uroczystości patriotyczne na Cmentarzu Katedralnym (przy mogile poległych pod Pielaszowem, przy pomniku na cmentarzu wojskowym, mogile katyńskiej i pomordowanych na Wołyniu), odprawiał msze św. za Ojczyznę – 1 i 17 września, 3 maja, 11 listopada, z okazji Marszu Puławiaków. Działał w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Ksiądz prałat był otwarty na wszelkie inicjatywy podejmowane zarówno przez władze diecezji jak i przedstawicieli laikatu. W tym miejscu trzeba wymienić:

  1. Pomysł ks. Biskupa Andrzeja Dzięgi sprowadzenia na teren diecezji sandomierskiej zakonu kontemplacyjnego. Kiedy biskup szukał miejsca na ulokowanie zakonu sióstr Klarysek, ksiądz Niewadzi uznał, że doskonałym miejscem na ten cel będą grunty parafii św. Józefa. Oddał 80 arów pod budowę nowego klasztoru zakonu klauzurowego. W 2007 roku zakon wprowadził się do istniejących budynków. Obecnie siedziba zakonu jest rozbudowywana, a siostry Klaryski modlą się w powierzonych im intencjach.

  2. Sprowadzenie z Włoch do Sandomierza relikwii błogosławionej Joanny Beretty-Molla to była również inicjatywa obecnego Metropolity Szczecińsko-Kamieńskiego Arcybiskupa Andrzeja Dzięgi. Proboszcz Niewadzi przyjmując relikwie błogosławionej do kościoła św. Józefa został jednocześnie ich kustoszem. Argumentem decydującym o umieszczeniu relikwii w kościele św. Józefa była prężnie działająca w parafii krucjata w obronie życia poczętego.

  3. Powstanie w 1992 roku Społecznego Komitetu Odnowy Cmentarza Katedralnego zapoczątkowało wieloletni okres współpracy pomiędzy ks. proboszczem Niewadzim, a komitetem. Współpraca ta zaowocowała odrestaurowaniem ponad 90 obiektów zabytkowych na Cmentarzu Katedralnym w Sandomierzu. Z perspektywy czasu należy ocenić ją jako wzorowe współdziałanie i uzupełnianie się organizacji świeckiej z administracją kościelną. Ksiądz Niewadzi zasiadając w zarządzie SKOCK zawsze służył radą, pomocą i nigdy nie stwarzał jakichkolwiek trudności, nawet w sytuacji, gdy różniliśmy się co do pryncypiów lub szczegółów.

  4. Udostępnienie pomieszczeń plebani dla organizacji społeczno-wychowawczej Związku Strzeleckiego „Strzelec”. Ma ona za swój cel patriotyczne wychowanie młodego pokolenia Polaków, a jej członkowie biorą udział w uroczystościach patriotycznych, w dorocznych kwestach na sandomierskich cmentarzach, organizują marsze szlakiem Puławiaków. Ks. prałat był kapelanem Strzelca.

Ks. prałat po odejściu na emeryturę zamieszkał w Domu Księży emerytów, objął dwa skromne pokoiki. Spędzał wiele czasu ze swoim przyjacielem ks. prałatem Wacławem Krzysztofikiem. Któregoś dnia zrodził się pomysł przypomnienia trudnych czasów jakie obaj kapłani przeżyli w Wierzbicy. Pomysł doczekał się realizacji w postaci książki ks. Zygmunta Niewadziego pod tytułem „Światło we mgle. Wierzbica 1968 -1978”, wydanej w Wydawnictwie Diecezjalnym w Sandomierzu w 2011 roku. Niezorientowanym pragnę wyjaśnić, że w parafii św. Stanisława w Wierzbicy w latach 1962 – 1968 miał miejsce rozłam – część parafian okupowała kościół wraz ze zbuntowanym wikariuszem, który wykonywał polecenia ówczesnej służby bezpieczeństwa. W kwietniu 1968 ks. biskup Piotr Gołębiowski skierował do pracy w tej parafii ks. Wacława Krzysztofika jako proboszcza, a ks. Zygmunta Niewadzego jako jednego z trzech wikariuszy. Zadaniem nowych duszpasterzy było zażegnanie konfliktów w parafii i zniwelowanie wpływów władz komunistycznych, które wywierały negatywny wpływ na sporą grupę wiernych.

Na zakończenie pragnę podzielić się garścią refleksji bardziej osobistych dotyczących mojej znajomości z nieodżałowanym księdzem prałatem. Ostatnie nasze spotkania to udział w ceremoniach pogrzebowych pani Ligii Kurasiewicz i pana Mariana Stępnia. Po pogrzebie pani profesor ksiądz Niewadzi dzielił się informacjami na temat przebiegu ceremonii pogrzebowej swojego przyjaciela, która miała odbyć się następnego dnia. Doszliśmy do wniosku, że powinien przemówić prezes rady parafialnej, której byliśmy członkami. Z księdzem Niewadzim współpracowałem na wielu płaszczyznach: w radzie parafialnej, w Stowarzyszeniu Przyjaciół Seminarium Duchownego, w sandomierskim kole Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, a przede wszystkim w zakresie odnowy zabytków na Cmentarzu Katedralnym. Wiele się od Niego nauczyłem. Był człowiekiem o dużej kulturze osobistej. Bardzo mile wspominam wyjazdowe posiedzenia rady parafialnej, kończące
się obiadem lub grillem, interesujące były rozważania wygłaszane przez ks. proboszcza podczas zebrań rady, dotyczące np. nowych encyklik papieskich czy wydarzeń w Kościele Powszechnym. Pamiętam Jego relację z pielgrzymki jaką odbył w gronie księży do Ziemi Świętej. Ks. proboszcz korzystał z naszych rad w sprawach organizacji uroczystości i wydarzeń parafialnych. Był osobą skromną, o pogodnym usposobieniu, wyrozumiałą dla ludzkich słabości, ze specyficznym poczuciem humoru. Nie tylko moim zdaniem był wzorem do naśladowania, szczególnie dla kapłanów, byłych wikariuszy i prefektów parafii św. Józefa. Darzyli go szacunkiem i traktowali jak ojca często odwiedzając i słuchając jego rad.

Nie sposób wymienić wszystkie zasługi zmarłego w tak krótkim tekście, nie było to wszakże moją intencja. Dla wielu z nas był autorytetem, wzorem do naśladowania. Mam nadzieję, że parafianie
parafii św. Józefa wraz z Jego przyjaciółmi i współpracownikami znajdą odpowiednią formę uczczenia pamięci ś. p. ks. prałata Zygmunta Niewadziego.

Janusz Sobolewski

NOTKA BIOGRAFICZNA

Ksiądz prałat Zygmunt Niewadzi urodził się 4 maja 1935 roku w Kochanówce gmina Sienno (województwo mazowieckie). Maturę zdał w 1952 roku w Liceum Ogólnokształcącym w Siennie, po której wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk księdza biskupa Piotra Gołębiowskiego 17 listopada 1957 roku. Cztery lata był wikariuszem w Ostrowcu Świętokrzyskim, potem w Suchedniowie, a od 1964 roku w Szydłowcu. W latach 1968 – 1973 był wikariuszem w Wierzbicy, a w 1973 roku został mianowany proboszczem parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Krynkach. W ciągu siedmiu lat zarządzania parafią przyczynił się do powstania nowych parafii w Kałkowie i Lubieni. Od 20 lipca 1980 roku do przejścia na emeryturę w maju 2010 roku pracował jako proboszcz parafii św. Józefa w Sandomierzu. Przez wiele lat był dziekanem dekanatu Sandomierz Północ i dekanatu sandomierskiego. Posiadał tytuły Prałata Archidiakona Sandomierskiej Kapituły Katedralnej oraz prałata honorowego Jego Świątobliwości Ojca Świętego. Był miedzy innymi diecezjalnym duszpasterzem służby zdrowia, kapelanem Koła Sandomierskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, kapelanem Szpitala Powiatowego w Sandomierzu, kapelanem Domu Pomocy Społecznej w Sandomierzu. W 2011 roku opublikował książkę „Światło we mgle. Wierzbica 1968 -1978”. Ksiądz prałat Zygmunt Niewadzi zmarł w Sandomierzu 15 maja 2012 roku. Został pochowany w stronach rodzinnych.

Janusz Sobolewski

 
  • Kamocki
  • Prezes Janusz Sobolewski
  • Kwesta 2022
  • f4
  • f5